sobota, 17 sierpnia 2013

Dunfermline

Planując nasz wyjazd nie miałam pojęcia, że zbiegnie się on z Ulicznym Festivalem w Edynburgu. Chociaż, gdy sprawdziłam terminy... cóż, latem odbywa się tam festiwal za festiwalem. Właściwie dni, w których nic się nie dzieje można policzyć na palcach jednej ręki. Niestety, przekłada się to na zakwaterowanie. Nie udało nam się znaleźć żadnego hotelu w rozsądnych cenach w Edynburgu. Musieliśmy zadowolić się nieco oddalonym na północ Dunfermline. Jak się okazało wybór był stuprocentowo trafiony! Pitbauchlie hotel okazał się elegancką i wygodną przystanią dla naszych umęczonych wojażami 'starych' kości. Śniadania były pyszne i poza słynnym Full English B-fast były też inne opcje. Sam wybór soków powalał. Chyba było ich 6 rodzajów. Mnie najbardziej przypadły do gustu croissants czyli rogaliki. Ciepłe.... z marmoladką...

Poza tym samo miasteczko Dunfermline było bardzo ciekawe, co odkryliśmy już pierwszego dnia.
Zanim jednak dojechaliśmy na miejsce wjechaliśmy na krótki odpoczynek i małą kawkę do Cairn Lodge. Wspominam o tym miejscu postojowym z powodu urokliwej niespodzianki - imitującej zamczysko bramy z doklejonym domkiem. Bardzo fajna 'rest area'.
Jeszcze tego samego dnia, po zakwaterowaniu się w hotelu pojechaliśmy do Falkirk położonego w połowie odległości między Glasgow a Edynburgiem. Znajduje się tam ogromna śluza wodna na bazie koła zamachowego do transportu łodzi na wodach o różnych poziomach dwóch kanałów: Union i Forth and Clyde. Niestety, dotarliśmy tam już po godzinach, więc nie widzieliśmy jak ta 'winda' działa na żywo. Ale sama konstrukcja robi wrażenie. Ogrom. M. był zafascynowany!

Na szczęście na youtube można zobaczyć jak to wszystko się odbywa. Falkirk Wheel.

U podnóża śluzy stoi stalowa rzeźba przedstawiająca dwa konie. Jest to miniatura monumentu w skali 1:10, który stanie latem przyszłego roku w parku The Helix. Ta monstrualna budowla będzie miała 30 metrów wysokości. Każdy z Koni będzie ważył 300 ton.Chętnie przyjechałabym jeszcze raz zobaczyć ją w całej okazałości. Polecam- The Kelpies
Rzeźbiarz Andy Scott jest również twórcą innej rzeźby. Arria stoi przy trasie M80 w okolicy Cumbernauld. Niestety, nie udało nam się jej wyhaczyć. Arria

Wracając do Dunfermline...Spędziliśmy w nim cały kolejny dzień odwiedzając to co zostało po dawnym opactwie z 1157r. Abbey Dunfermline i pałacu. Przeszliśmy się uliczkami miasteczka (jest tu nawet polski sklep), zajrzeliśmy do Katedry i na cmentarz przy niej. Zobaczyliśmy najstarszy dom w mieście (obecnie caffee z pamiątkami - Abbot House Heritage Centre) i grotę, w której 900 lat temu modliła się Królowa Małgorzata.
Fama głosi, że w jednej z jaskiń podklasztornych ukrywał się szkocki bohater William Wallace (osławiony przez Mela Gibsona w filmie 'Waleczne Serce').


Nie można pominąć malowniczego Pittencrieff Parku, podzielonego na różne sekcje: zabawową, dziką - z ruinami pałacu z ruinami w tle, kwiatową i rekreacyjną. Na samym wejściu natknęliśmy się na pomnik Andrew Carnegie jednego z najbogatszych przemysłowców swego czasu. Jak doczytałam, Carnegie uważał, że praca uszlachetnia, a bogaci powinni oddawać nadwyżki fortun na cele społeczne. Mawiał, że 'człowiek, który umiera bogaty, umiera zhańbiony'.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz